|
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Historia linii lotniczych
Krajowe linie lotnicze Abu Dhabi wcześniej Gulf Air, użytkowane wspólnie z Oman i Bahrajn. W dniu 13 września 2005 roku, Abu Dhabi ogłosiła, że wycofanie z Gulf Air skoncentrować się na Etihad Airways, wyznaczony jako nowy narodowego przewoźnika z ZEA, z siedzibą w listopadzie 2003 roku.
W 1985, Dubaj swoją siedzibę lotnicze Emirates, które od 2007 r., jest jednym z najszybciej rozwijających się linii lotniczych na świecie . Powietrza w Arabii, wiodącej linii lotniczej zniżki w regionie Zatoki Perskiej opiera się na Emirat w Sharjah. RAK Airways czwarty krajowych dróg oddechowych z Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, został powołany w lutym 2006 r., opiera się w Emiratu Ras Al Khaimah
sobota, 25 października 2008
Ras al-Chajma
Ras al-Chajma - stolica emiratu Ras al-Chajma. Miasto liczy 102 000 (2003) mieszkańców.
czwartek, 07 sierpnia 2008
Historia Ras al-Chajma
Ras al-Chajma dawniej znane było jako Julfar. Według źródła, Julfar było zamieszkane przez plemię arabskie Azd w VIII i IX wieku a budynki wzniesiono z drewna. W wieku XVIII miasto zostało zasiedlone przez klan Qawasim z plemienia Huwayla. Po brytyjskiej okupacji w okresie do 18 grudnia 1819 - do lipca 1821, szejk Sułtan ibn Saqr al - Qasimi podpisał w 1822 roku Traktat Morski z Brytanią, przyjmując protektorat angielski nie wpuszczając tym samym turków otomańskich. Tak jak Ajman, Dubaj, Umm al-Kajwajn i Szardża, stanowiło ważna role w drodze prowadzącej do Indii. W 1869 roku Ras al-Chajma uzyskał niezależność Sharjah. Od września 1900 roku do 7 lipca 1921 ponownie został wcielony w granice sułtanatu Szardża. 11 lutego 1972 Szejk Sakr ibn Muhammad al-Kasimi władca sułtanatu przyłączył się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
piątek, 23 maja 2008
Klimat Abu Zabi
Klimat w mieście jest gorący i suchy. Temperatury często przekraczają tu ponad 40 stopni Celsjusza, a opady nie sięgają 100 mm na rok.
Klimat Abu Zabi
Klimat w mieście jest gorący i suchy. Temperatury często przekraczają tu ponad 40 stopni Celsjusza, a opady nie sięgają 100 mm na rok.
czwartek, 17 kwietnia 2008
Ustrój polityczny
Federacja emiratów, z których każdy ma swojego władcę (emira) wchodzącego w skład Rady Najwyższej. Spośród emirów wybiera się prezydenta, a Rada Najwyższa zatwierdza skład 40 osobowej Federacyjnej Rady Narodowej (dwuletnia kadencja) będącej organem ustawodawczym.
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Transport
Zjednoczone Emiraty Arabskie posiadają dobrą sieć dróg i autostrad. Sieć autostrad liczy 1088 km. Dodatkowo ZEA posiada liczne porty morskie i lotnicze największy port morski znajduje się w Dubaju, gdzie również znajduje się największy port lotniczy-przyjmujący 23 milionów pasażerów rocznie. W przyszłości ma być on rozbudowany i ma przyjmować 150 milionów pasażerów rocznie. Metro w Dubaju jest najdłuższe w kraju ima 166 km długości i dzieli się na 4 linie.
poniedziałek, 03 marca 2008
Ludność
Aż 80% społeczeństwa stanowią Arabowie, a 95 % ludności wyznaje islam. W użyciu są języki arabski, angielski i francuski. Dzisiaj kraj ten należy do najbogatszych i najlepiej rozwijających się państw Azji Zachodniej. Widać to zwłaszcza w Dubaju – ogromne drapacze chmur, gigantyczne centra rozrywkowo – handlowe, świetnie rozwinięta baza gastronomiczna i noclegowa regionu świadczy o sile i dobrym stanie gospodarczym rejonu.
piątek, 15 lutego 2008
Emiraty
Zjednoczone Emiraty Arabskie to jeden z najbogatszych, a jednocześnie najbezpieczniejszych krajów świata, położony pomiędzy Europą i Azją, na styku różnych kultur, których elementy są głęboko zakorzenione w lokalnej tradycji. Turystów przyciąga tradycyjna arabska gościnność, nowoczesność wpleciona w wielowiekową kulturę islamu i możliwość przeżycia fascynującej przygody w niepowtarzalnym klimacie orientalnego Wschodu. Wspomnienia z Emirat
W zasadzie nie wiem od czego zacząć ... ze jestem zaskoczona, zaszokowana z lekka i oszolomiona? Wlasnie sluchamy Desert Rose Stinga, piosenke w ktorej sie kocha Dubaj i ja. Zreszta moj „ulubiony wykonawca z Wysp Brytyjskich” zaspiewal to na dubajskiej pustyni i pewnie dlatego znalezlismy Jego zdjecie w albumie o Dubaju... I jak tu nie pokochac tego miasta ;-) Przylecielismy do Dubaju w poniedzialek wieczorem, Dzidek i Lukasz – do pracy, ja jako support. Na lotnisku przywital nas wilgotny, lepki upal i... palmy w holu przylotow. Pojechalismy do hotelu, powiedzmy, nie najgorszego ;-) Oplecione sznurami lampek palmy, zlote wnetrze i portrety wladcow, w tym tego najwazniejszego dla Dubaju Jego Wysokosci Szejka Maktouma Bin Rashida Al Maktouma, premiera Zjednoczonych Emiratow Arabskich i Wladcy Dubaju ;-) Polozylismy sie spac, ale nad ranem obudzily mnie nawolywania do modlitwy. Przez megafony, z pobliskiego meczetu. Te spiewy bedziemy slyszec 5 x dziennienie w roznym natezeniu. Moze z czasem bym sie przyzwyczaila... Pierwszego dnia nie ruszylam sie sama z hotelu... taplalam sie w basenie i przygladalam zblazowanym, bezmyslnie spalonym sloncem Brytyjczykom, ktorzy na lunch jedli, nie wylazac z wody, przy barze w basenie, fish &chips. To tak jak Niemcy, ktorzy w tropikch jedza sznycla po wiedensku...Po pracy chlopakow pojechalismy do miasta. Bylo juz ciemno, bo zachod slonca jest juz ok. 18. I wowczas widac jak oswietlony jest Dubaj, jak ich wszystkie drogi maja latarnie, jak ozywia sie ruch na ulicy, choc w zasadzie temperatura nie spada ponizej 35 stopni. Ale i tak mielismy szczescie – to ich jesien! W lipcu jest pod 50 stopni... my zalaplismy sie moze na 42. GoldenSouq Pojechalismy na Golden Souq – targowisko próżności, market ze zlotem, ktore bez wzgledu na swoje wyrafinowanie sprzedawane jest na wage. Kapiace od zlota ulice, lekkie od jedwabiu dzielnice, stoiska ciezkie od pizmowych zapachow pachnidel i perfum. Gryzace oczy i wiercace w nosie souqi z przyprawami i suszem... Posrod tego przechadzaja sie okute w czarne szaty Arabki, gesto zaciemniajace blyszczace wnetrza sklepow ze zlotem. To zapewne ich raj – bizuteria i zapachy - nie potrzebne sa im do szczescia dzinsy. A jak nieszczesliwie przy nich wygladaja Europejki, Amerykanki - spocone, porozbierane, niestosowne. Przeplynelismy Dubaj Creek, ich rzeke dzielaca miasto na dwie czesci. Wedrowalismy uliczkami, nawolywani przez sprzedwacow – przewaznie Hindusow , Pakistanczykow. Dubaj stac na zatrudnianie zarowno Singalezow, Wietnamczykow jak i Brytyjczykow czy Niemcow. O rejon nad Zatoka Perska bili sie Portugalczycy, Holendrzy, Francuzi – wygrali Brytole. Nie wdajac sie w szczegoly – handel, port, zloto, perly, brak cla dalo Arabom wladze i pieniadze jaka jest nam obca. Odkrycie ropy dolalo oliwy do ognia. Rzadzi rodzina krolewska, ma doradzcow z Zachodu, placi im pertodolarami, do czarnej roboty zatrudnia Azjatow. Dubaj - informacje praktyczne W Dubaju nie ma podatkow, bezplatna jest opieka medyczna i szkolnicwo. Wylaniajacy sie z pustyni Dubaj ma piekne pole golfowe, obfite fontanny i zielone parki. Pod drobna warstwa piasku jest siec rurek z woda, ktore trzymaja przy zyciu bujne kwiaty. Kazdy krzak jest zadbany, trawniki zielone jak w Londynie. W gore strzelaja oszklone budynki odbijajace z jednej strony bogate miasto, z drugiej pustynie. Skala bogactwa jaka tam zobaczylam jest nam obca. To jak z Basni tysiaca i jednej nocy. Tylko wspolczesnie. Biale wille z basenami, jachty, centra zakupowe z dziesiatkami sklepow, butikow najdrozszych firm. Cala Europa ma tyle Guccich co jeden Dubaj. Salony firmowe Breitlinga, Versace Young, Valentino – i tego po kilkanascie. Niewyobrazalne. Tak jak samochody, wszystkie w najbardziej luksusowych wersjach. Lexus na pustynie, jaguar na zakupy. W tych centrach przekonalam sie, ze istnieje moda w strojach muzulmanskich - bywaja drozsze, ekskluzywniejsze, eleganckie czy wreszcie na swoj sposob smielsze. To wszystko przyciaga... mnostwo bialych przyjezdza do Dubaju, zasysa ich luksusem i standardem zycia, wysusza sloncem. Spotykaja sie w ekskluzywnych klubach, w fitness studiach, klinikach pieknosci, bawia sie noca, ktora wydaje sie chlodniejsza. W Dubaju alkohol jest dostepny w knajpach, w sprzedazy tylko na licencje i tym, ktorzy maja zaswiadaczenie ze nie sa muzulanami. Tutaj bawia sie wyzwoleni Arabowie, nowoczesne Arabki biora udzial w konkursach na mokry podkoszulek. Niech Allah wybaczy – biblijna Sodoma i Gomora... Wszystko jest tu na wyzszym poziomie, nawet to co najnizsze. Bieda jest jak wszedzie na swiecie. Ale to nie Indie, nie Bangladesz.. Zreszta jednym z 5 filarow islamu jest pomoc biedniejszym, co tez Dubaj czyni. Np. wobec Al Sharjah. To sasiedni emirat - zrezygnowal z alkoholu, jest bardzo radykalny religijnie i jak nam obrazowo wyjasnil znajomy Niemiec – to jak Berlin zachodni i wschodni... Pojechalismy tam i cos w tym jest. Jednak jak Berlin potrzebuje wsparcia dla utrzymania swoich parkow. Powrot do chronologii Wieczorem snulismy sie po miescie, jedlismy ichnie potrawy i pilismy pyszne soki. Ja sama lazilam jeden dzien, ale po 3 godzinach byla martwa. Jezdzilam taksowkami, ktore sa smiesznie tanie, bo wiadomo – sikaja tam ropa. Powlazilam tez oczywiscie w miejsca gdzie normalnie biali nie laza. Ale spotkalam sie tylko z symaptia, pomoca i wcale nie polaczona z wyludzaniem dirham. Ale nie wedrowalam tez w bikini... Nie pchalam sie tez z apatarem do meczetow czy robieniem zdjec muzulmankom. Na koniec dnia szlismy na piwo do pubu irlandzkiego, gdzie wystroj byl iscie wyspiarski, goscie z akcentem, a gdzieniegdzie ubrani od stop do glow w biale szaty Arabowie. Zawsze nieskazitelnie czysci. Pewnie na zawsze zapamietam zwlaszcza jednego – stal obok naszego stolika, ze znudzeniem ogladal CNN, jadl cos bardzo europejskiego i usmiechal sie do nas. Przypuszczam, ze byl z tych, na ktorych czekala limuzyna z szoferem. Sympatyczny byl, choc spojrzenia arabskie bywaja za duzym przezyciem ;-) nieswojo sie czulam sama. We czwartek wieczorem pojechalismy obejrzec najpiekniejszy meczet w miescie i zjesc cos arabskiego. Jechalismy troche w cimno, bo w Dubaju nie ma ... adresow. Glowne ulice maja nazwy, ale np. w informatorze adres brzmi: na rogu ulicy, na ktorej znajduje sie siedziba tego i tego lub pomiedzy McDonaldem znajdujacym sie we wiezy tej i tej a restauracja ta i ta. I to dziala ;-) Nastepnego dnia przenieslismy sie na jedna noc do znajomego Dzidka, Niemca ktory przeniosl sie z Lido (firma Dzidka) do linii lotniczych Emirates. Mieszka w jednej z wiez, na 23 pietrze w mieszkaniu z 3 lazienkami. Nie placi za nic... Guido zaprosil nas na popoludniowego grila na pustyni. Do poludnia posnulismy sie po parku, bo wszystko bylo zamkniete z powodu niedzieli. Weekend jest w Dubaju we czwartek, piatek ;-) Pustnia A po poludniu pojechalismy na pustynie, z Guidao jego dziewczyna Iman, Bawarczykiem Klausem, Austriaczka Angelika i Ekim – Frankfurtczykiem, ktorego Emiraty tez zabraly Lido. Powiedzialabym – zestaw oryginalny ;-) I jak pieknie brzmi mowa niemiecka na pustyni! Dla nas „odkryciem” byla Iman – pol Jemenka, pol Greczynka, wychowana w Kenii. Ladna, dumna Arabka, ktora wielokrotnie dala do zrozumienia, ze biali sa tu goscmi. Zreszta nie mozna dostac obywatelstwa w Emiratach. Chcialalbym ja jeszcze spotkac kiedys, jest niezwykla. A na pustyni? Bylismy w dwa samochody, my z Guidem i Iman, ktorej obecnosc nas uspokajala, bo okazalo sie, ze jezdzila z wycieczkami po pustyni i zna ja. A Klaus chcial chyba pokazac co znaczy Bawarczyk i jego super samochod. Naprawde sie balam jak grzalismy po stromych wzniesieniach i nie widac bylo jak ostro konczy sie diuna. Zreszta kilka razy bylo malo przyjemnie... Kiedy auto przechylalo sie blisko krytycznych 45 stopni. Jak na pierwszy raz – calkiem niezle. Piasek odnajduje jeszcze do teraz ;-) Ale bylo pieknie, zanim zaszlo slonce, piasek stal sie krwisto czerwony i slychac bylo tylko wiatr. I gadanie Klausa. Wracalismy poznym wieczorem, jeszcze posiedzielismy przed snem, Dzid sprobowal cynamonowej wodki z Rosji, ktora sie nabywa na czarnym rynku w Dubaju. I padlismy. Nastepnego dnia samolot mielismy w nocy, wiec wypozyczylismy samochod i pojezdzilismy po Dubaju. Najbardziej chcialam zobaczyc Jumaire – teren przy plazy, z najbardziej niezwyklymi hotelami w Dubaju. Jeden ma ksztalt fali, drugi zagla. Ten drugi – Burj Al Arab to jedyny 7 gwiazdkowy hotel na swiecie. Wysuniety w zatoke, wyzszy od wiezy Eiffela, z ladowiskiem dla prywatnych jetow, wozi gosci na lotnisko Rollce Roycami, ktore byly najwiekszym zamowieniem w dziejach tej fabryki samochodow. PO PROSTU KOSMOS! Nie weszlismy do srodka, bo Dzid mial krotkie spodenki. Wysiedlismy na plazy, pustej, bo malo turystow jest teraz na Bliskim Wschodzie, a poza tym hotele maja wlasne plaze. Woda byla jak zupa, tak ciepla. I nie dalo sie wytrzymac 10 minut. Wieczorem Guido zaprosil nas do restauracji przy „falowym” hotelu, z widokiem na mieniacego sie szalonymi kolorami Al Araba. I pomyslec, ze najprawdopodobniej ten sam widok co my mieli najbogatsi ludzie na swiecie... Pewnie w tym miejscu zapadaja decyzje ile ma kosztowac barylka ropy ;-) Nie mamy pustyni, nie mamy ropy i fantazji do tworzenia takich zakatkow jak Dubaj. Nawet najbardziej rozszalaly przepych na Zachodzie nie moze sie rownac z arabskim... Teraz szejk ma plan wybudowania 2 wysp palmowych na zatoce, zielonych oaz na wodzie, pelnych plaz, holeli i zapewne dekadencji, ktora przesiakniety jest Dubaj. Dekadentyzm towarzyszy temu miastu pewnie od poczatku, bo od odkrycia ropy wiadomo tez, ze sie kiedys skonczy... Tak wiec szalenstwo jakie wisi w goracym powietrzu Dubaju jest uzasadnione i choc wszystko to moze przypominac zamek z piasku – nieznosnie uwodzi i nie sposob sie nie zakochac. Zwlaszcza jak Dubaj FM puszcza Brand New Day Stinga. |
|